Kronika opętania

REKLAMA

To był wyjątkowo smutny i trudny okres w życiu Posła Dominika Tarczyńskiego. Mało kto bowiem pamiętał o jego istnieniu. Lewackie tatatajstwo bardzo długo zajęte było atakowaniem wybitnych pisowskich autorytetów prawniczych. Ważniejsze było deprecjonowanie wspaniałego dorobku naukowego Jana Kanthaka, Sebastiana Kalety i innych, którzy swoimi szlachetnymi facjatami okraszali proces ”repolonizacji” polskiego wymiaru sprawiedliwości. Koronawirus, wybory prezydenckie, brutalny napad Przewodniczącego Budki na pisowską elitę, godnie wypiętą dupami w stronę mównicy sejmowej i zabierającej głos Pani Poseł Nowackiej. Mało kto miał w związku z tym czas i ochotę na zaprzątanie sobie głowy Tarczyńskim.

Nadzieja w sercu Europosła Dominika pojawiła się w momencie, kiedy Platforma Obywatelska w ostatniej chwili podmieniła Panią Kidawę na Pana Trzaskowskiego. Minio długo bił się z myślami, czy wyzwać nowego peowskiego kandydata na Prezydenta na pojedynek zorganizowany przez Federację SEJM MMA. Ostatecznie doszedł do wniosku, że z Rafałem to się jednak za bardzo nie ponapie.dala. Nie ta kategoria wiekowa. Zanim Rafałowi Trzaskowskiemu stuknie bowiem ”siedemdziesiątka”, Poseł Dominik może choć trochę zmądrzeje. Albo i nie? Minio poszedł więc po najmniejszej linii oporu, komentując jakieś stare zdjęcie Prezydenta Warszawy z jego nieżyjącymi już rodzicami. Oczywiście w sposób adekwatny do swoich ”kompetencji” intelektualnych. Chociaż Dominik Tarczyński komentarz dość żwawo usunął, to nie przeszkodziło to ”chamskiej hołocie” w przeprowadzeniu zmasowanego ataku na niego.

Nie wiem czy Europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości wybrał akurat dobry sposób na to, żeby przypomnieć  internetowemu lewactwu o swoim istnieniu. Może gdyby wszyscy wiedzieli co stoi za tym, że Dominik Tarczyński jest tylko Dominikiem Tarczyńskim, byliby dla niego zdecydowanie bardziej wyrozumiali?

W przeszłości opowiadał on mrożące krew w żyłach historie, których był naocznym świadkiem w czasach, kiedy pełnił funkcję asystenta egzorcysty. Dominik opisywał nieludzkie charczenie osób znajdujących się w posiadaniu złego, mówienie obcymi językami, lewitowanie czy wypluwanie różnych przedmiotów. Nie wiem dlaczego przemilczał on jednak tragiczne zdarzenie, do którego w tamtych czasach doszło, a którego skutki aż do dzisiaj boleśnie odczuwa Dominik Tarczyński. Podczas jednego z obrzędów w których brał czynny udział, ktoś opętany przez siły nieczyste wypluł dużych rozmiarów cegłówkę. Doszło wówczas do kolizji z przecinającym tor jej lotu arbuzem Dominika Tarczyńskiego. Od tamtego czasu życie Minia zmieniło się w sposób diametralny. Bądźmy więc dla niego bardziej łaskawi i niewymagający.

 

zdjęcie: natemat.pl

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.