Arszenik i stare koronki

REKLAMA

Uwaga, uwaga! Wszechświatowa sensacja!!! Wszechświatowe sukcesy!!! Hurrapatriotyczne peregrynacje po Argentynie, Kraju Kwitnącej Wiśni i Zamoździerzycach! Codziennie przez pół roku komplet widowni w Kotłowni Zakładu Ciepłowniczego Siekierki!
A dziś u nas, tak, u nas, orgiastyczny pokaz cudnej mechanicznej pianoli zbudowanej z trolli z autonomicznym wrzutem na dwuzłotówki!!!
A więc słuchajcie programu niesionego mechaniczno-propagandowym postępem, przełożonego z woli chłopsko – robotniczych mas na wykonanie Wodza i jego elit! Pijmy szmpana ustami naszych przedstawicieli słuchając programu:

 

Śpiewogra XXVII
pt.: „Ballada alkoholowa dziadka z Wehrmachtu”

 

Że na drodze była brzózka,
Że Szumowski budżet łuska,
Brak wyborów, smak wiruska,
Że ten węgiel – to od Ruska,
Że w Europie na minuskach,
Że jest budżet na patuska,
Że nas gnębi Merkel pruska,
Że Karczewski zleciał z wózka,
Że u Tadzia war nie pluska,
Że „Jarecka boli nózka”,
Kłuje senat, jak w kaktuskach,
Że Antoni prawdę muska,
Że niektórym grozi kózka,
Że prezydent na powrózkach,
Że z Sasina cwana kluska
(Po wyborczych kartach pustka),
Że na niegodziwcach piuska,
Że Kurskiemu grant za niuska,
Za Urbana że Paczuska,
„Konstytucja” że na bluzkach,
Że na liście Kazik bluzga,
Nie chce „kasta” do lamuska,
Coraz więcej spółek w gruzkach,
Że w Janowie chów garbuska,
Za granicą, że Kartuska
(Brak obozu dla „platfuska”),
Że Lichockiej wzwód paluska,
Że Escobar z map wypluskał,
Na miliony, że pokuska,
Że Piotrowicz za wiaruska,
Że „nie mieszczą się” na luzkach,
Że wciąż rośnie zamęt w mózgach,
Że wódz rządzi z białoruska…

**

…mocne są te wina Tuska!

KURTYNA

 

Śpiewogra XXVIII
Powiastka fantastyczna o niedalekiej przyszłości pt. „Szast – prast i po wyborach”

 

Występują:

Senator partii żartobliwie zwanej „Prawem i Sprawiedliwością”, Ebenezer Jenot (S);
Dziennikarz pisma „Nowy goniec Wielkiej Polski” (D).

D: Rozmawiam z senatorem Ebenezerem Jenotem. Panie senatorze, teraz, kiedy wybory prezydenckie wreszcie się odbyły, twierdzicie państwo, że nadal nie mamy wybranego prezydenta…
S: Bo nie mamy.
D: Jak to? Po tych wszystkich emocjach, po drugiej turze, w której dotychczasowy prezydent przegrywa o zaledwie pół procenta…
S: No właśnie. To zbyt mała różnica. Zbyt bardzo to bijące po oczach fałszerstwo.
D: Ale jak to? Przecież to państwo przygotowaliście wybory, szef PKW raczej też nie budził waszych wątpliwości – jak to fałszerstwo?!
S: Nie oszukujmy się panie redaktorze. Do fałszerstw trzeba mieć nie tylko pewne umiejętności, ale także i kompletny brak kręgosłupa moralnego. A pan przecież bardzo dobrze wie, kto w tym kraju nie ma kręgosłupa. Czyi zwolennicy. Polskojęzyczni zdrajcy.
D: A czy ma pan jakieś dowody na fałszerstwa?
S: Mam, ale na razie o nich nie powiem. Ale nie będą potrzebne. Jeszcze może pan o tym nie wie, ale dziś po dwudziestej niezależny prezes Sądu Najwyższego ogłosi, że wybory były niekonstytucyjne.
D: Co pan mówi?! A były?
S: No, przecież to oczywiste. Nie można zmieniać ordynacji wyborczej na pół roku przed wyborami na przykład.
D: Eeee, nie rozumiem… Ale przecież to wyście chcieli tych wyborów i wyście twierdzili, że to nieprawda, że są niekonstytucyjne!
S: No i widzi pan? Kto by przypuszczał! Myliliśmy się. Wiem, że to aż dziwnie brzmi, ale tak, tym razem się myliliśmy. Jednak w dobrej wierze, zapewniam pana, w trosce o państwo i porządek prawny. Poza tym nie myli się, kto nic nie robi. A kim my jesteśmy, żeby wpływać na wyroki niezależnych sądów?

KURTYNA

 

RE – BUS, RE – BUS, RE – BUS! – krzyczałby zapewne rozentuzjazmowany tłum, gdyby mi starczyło funduszy i forsy na dowiezienie go. Ale cóż za różnica, załóżmy, że krzyczy.
Zatem, ponaglany żądzą wielotysięcznego tłumu, wrzucam kolejny rebus. O jakiego to ministra złotą rączkę chodzi?

 

Dziś dla domyślnych nagroda premium z naprawdę wyższej półki: kontrakt z firmą brata p. Szumowskiego na odkupienie ośmiu ton maseczek po preferencyjnej cenie za sztukę: tylko 60 PLN plus VAT!
Co prawda bez certyfikatów, za to w urokliwym kolorze lilaróż!
Po odbiór nagrody zapraszamy z walizką nieoznakowanych banknotów do stosownej Agencji Rozwoju.

A teraz, jak zwykle na oszałamiający koniec – gwóźdź programu, czyli ballada:

 

Arszenik i stare koronki

Żegnaliśmy niedawno poprzednie stulecie.
Przemijania pośpiech gnębi nas ponury.
Czas, ten opętaniec, wciąż tak szybko leci…
A jednak się zatrzymać zechciał dla niektórych.

Tyka stary zegar w Lecha Instytucie,
Starszy pan przy kawie teczuszki wertuje;
Koronkowa robota we strategii knucie.
Z cierpliwością, gdzie trzeba, arszenik dawkuje.

Gdańskie szafy solidne, kukułka zakuka;
Zrzuci kocię niesforne doniczkę paprotki,
Starszy pan na fotelu przekaz dnia wystuka
Na maszynie „Spółdzielnia”, a w oknie stokrotki.

To mylące wrażenie, że tu moda cicha…
Już nawet dotarły marksizmu nowinki
I myśl nieśmiertelna docenta Ehrlicha,
Machiavella może ze dwie ociupinki.

To wszystko jednakowoż jak po kaczce spływa,
O czym myśl zabawną zaraz wam tu zdradzę:
Ma on w nosie, jakiej trucizny używa,
Będzie tę dawkował, która daje władzę.

A że model władzy sprzed lat stu się marzy,
To się pięknie składa, mój dobry człowieku;
Nieważne, co w świecie gdzieś tam się wydarzy,
Ty bądź suwerenie w XIX wieku.

Patrz! Tu ci pan miły, z kotkiem na kolanach
Zaparzy dekokcik na zdrowie „patrioty”;
Arszeniku dawka starannie dobrana
Przez lat już trzydzieści strugania idioty.

No! Na zdrowie! Pijcie! Aby się darzyło!
Niech wam się rozleje w żyłach nienawiścią!
Widzicie, jak rozgrzewa złością was przemiło?
Pijcie! Wszystkim starczy! Już się nawarzyło.

Wczujcie się w moc tą, niczym alkoholik
Tam domieszane te smaki ojczyzny
(Pij, jeśliś prawdziwy Polak i katolik),
Które to już nieraz miały moc trucizny.

A czego tam nie ma… Namieszał, doprawił.
Pojenie tym naiwnych – o jakże przyjemne!
Taki żwawo ochotny, by naród tym zbawił,
Tym, co w nim akurat podłe i nikczemne.

A wszystko świeżutkie, prosto z fin de siecle’u,
Narodowa substancja, ONR i Dmowski,
Spisku żydowskiego wytropienie szeklów,
„Prawdziwego Polaka” o masonach wnioski.

Narodową szarfą Chrystus przepasany,
Przydałyby się Polsce jakoweś kolonie;
Imigrant ma choroby i zanadto cwany,
Przyniesie cnota niewieścia sufrażystkom koniec!

„Chińcyki trzymają się mocno” – to weselisk tan;
Dymią łby podgolone, ręka trzyma sznur.
Od Boga wolność kraju w cudzie dana nam:
Na razie róg jest złoty i jest czapka z piór.

Tacy pijaniutcy, bierzem się sanacji;
Wyrzutkom pokażemy, czyj naprawdę dom,
Narodowej wzniosłość gardzeń Demokracji,
Dla tych, co są inni – za inność tę skon!

Budowa „Wielkiej Polski” nareszcie się iści,
Na kłamstwie, wykluczeniu, hipokryzji, złości,
Na buchającej do wroga rześkiej nienawiści,
Czerpiącej z wiecznych uprzedzeń i takiej zaszłości.

To jest właśnie ta zmiana, co wraca niezmiennie.
Jednak znowu wejść chcemy do tej samej rzeki…
Ileż jeszcze razy głupota plemienna
Wepchnie kraj w znajome, a ustałe ścieki?

W histerycznej gorączki naród ciągłej stanie,
Wszystko jest polityczne i jest narodowe;
Kiedy dostarcza nam kto wodę w kranie,
Czy spiski za nim nie stoją międzynarodowe?

Gdzieś tam politycy w świecie przezroczyści
Przy spraw załatwianiu trywialnych pracują,
Światopoglądowi marni aktywiści…
…z tematu aborcji nie egzaminują?

Ale u nas przecie to truchła się niańczy;
Teraz najważniejsze kto „lewak”, kto „prawak”.
Trupa idej sprzed wieku ubrali – niech tańczy!
Niech nas skłóca burda w nieistotnych sprawach…

Nieistotne co robi bliźni, obywatel.
Ważne, czy jest z tej partii, którą i ja lubię.
Na coś inny pogląd? A już mu odpłatę:
Żyd, cyklista, mason albo były ubek!

Coś osiągnął, coś może, ma jakieś sukcesy?
Dalejże go lustrować, moralnie przeczyści!
Już mu coś tam znajdą te odwieczne biesy,
Co usprawiedliwi przypływ fal zawiści.

Patriotyzm, wspólnota, historia i mowa,
Religia, tradycja – po to mają wagę,
Byśmy się do gardeł rzucali od nowa,
Do walenia po łbie rychtowali lagę.

I tak się dawkuje tę złość i skundlenie,
Byśmy mięli obelgi nie w ustach, a w pyskach;
Które to z kolei strute pokolenie,
Bo ktoś jeszcze władzy troszkę na tym zyskał?

Świeżą reformę udaje, co stęchłe i stare,
Coś zbyt często słychać na Kremlu toasty.
Sprzed półtora stulecia wezwał duchy Jarek.
Oby się nie skończyło jak wiek XVIII…

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie