Łaska Ludzkich Panów

REKLAMA

Żałosne merytorycznie i warsztatowo kombinacje urzędników „dobrej zmiany” nie zmienią tego, że dla przeforsowania swoich politycznych interesów łamie się prawo w sposób ordynarny, prostacki i bezczelny. Przepisy są jasne, prawo łaski przysługuje jedynie wobec skazanych, a skazanym według prawa jest ten, na kim ciąży PRAWOMOCNY wyrok skazujący. Prawomocny, czyli wywołujący skutki prawne i nie dający się podważyć zwyczajnym środkiem zaskarżenia. Usunięcie z tekstu na stronie prezydent.pl słówka „prawomocny” z urywka z komentarza prawniczego jest zabiegiem tak prostackim, że oczy bolą, w szczególności gdy zostawia się fragment „Akt łaski nie zmienia wyroku sądu i nie podważa winy skazanego” i kolejny mówiący o wymierzonej karze, a jednocześnie broni się bezprawnej czynności w postaci umorzenia toczącego się postępowania. Nie trzeba być geniuszem prawniczym, by dostrzec, że owe słowa i sposób zastosowania „prawa łaski” wobec Kamińskiego są ewidentnie ze sobą sprzeczne.

Zresztą nawet gdyby było wszystko OK, to mamy do czynienia z obsadzeniem na wysokie stanowisko publiczne osoby ściganej i sądzonej za nadużycia władzy związane z innym wysokim stanowiskiem publicznym, ku wybitnej pomocy i aprobacie tzw. „strażnika Konstytucji”. To określenie, w świetle tego, co robi z ustawą zasadniczą i co o niej mówi Prezydent RP, z doktrynalnego ideału stało się gorzką ironią. Sama zaś głowa państwa tak daleko, jak to tylko możliwe, odczołgała się od konstytucyjnego wzorca. Nie odeszła ani nie odbiegła, bo żeby którąś z tych czynności wykonać, to trzeba stać, natomiast obecny delegat Pałacu wiecznie klęczy, pokazując dobitnie, jak niewiele dla niego znaczy także zachowywanie choćby pozorów niezależności, o świeckości państwa już nie wspominając. Historia pisana przez „prawdziwych Polaków” przedstawi tego człowieka jako męża stanu, wzór cnót i nieskalanego urzędnika państwowego, w praktyce zaś mamy do czynienia z dobrozmianowym odpowiednikiem Bieruta, kuriozalną i pożałowania godną karykaturą głowy państwa. Faktyczną głową państwa jest bowiem spóźniony I Sekretarz, człowiek mentalnie zamknięty w latach 70-tych i żyjący własnymi urojeniami co do obrazu świata, mający się za półboga nikczemny tchórz, wolący się odgradzać od odpowiedzialności za swoje decyzje żywymi tarczami z politycznych marionetek, z których trudno wskazać tę bardziej godną ubolewania.

PS. I tylko szkoda tego świata, co był i odchodzi, zamieniany w gruzy przez tych, którzy budowę autorytaryzmu na swoją modłę nazywają „wstawaniem z kolan”. Niestety, nie nauczyliśmy się przez te niecałe trzy dekady jednej, najważniejszej lekcji: że wolności i prawa demokratyczne nie są dane raz na zawsze, że trzeba je pielęgnować i o nie walczyć z domorosłymi dyktatorami, dla których demokracja jest przeszkodą. Może kiedyś uda się odbudować to, co teraz płonie, na razie jednak musimy patrzeć na chocholi taniec politycznych wandali wokół zgliszczy tego, co im samym umożliwiło sięgnięcie po władzę.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.