Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobisz?

REKLAMA

Na wstępie goście. Wiecie, nie wypadało wyprosić Teatr. Teatr szeroki, jak step i wielki, jak kaczy wódz.

Potem czytajcie, gdzie podział się ten płaszcz:

A teraz, ad rem:

Teatr omalże narodowy przedstawia Śpiewogry Polskie – na rodzimych gajach i bukowinach zbudowane, na ruczajach wyklętych, na kurhanach powstańczych, na piotrowiczach antylewackich:

Śpiewogra Pierwsza

Osoby:
Prokurator I
Prokurator II

Prokurator I: Cześć Maciek! Co tam, jak kredyt? Jak żonka?

Prokurator II: Nooo, żonka jak kredyt.

Prokurator I: No, ha ha ha – bo ja sprawę chłopie mam. Wiesz sam, życie nie pieści, czas leci, stary się robię, trzeba żonkę z dziećmi gdzieś zabrać – urlop wziąłem.

Prokurator II: No i?

Prokurator I: No i sprawę mam. Załatwić trzeba. Spoko loko, nic skomplikowanego. Parę pisemek. No weź, bądź człowiek.

Prokurator II: No, jak parę pisemek… Czemu nie… A o co chodzi?

Prokurator I: O tornistry.

Prokurator II: O tornistry?!

Prokurator I. No. O tornistry. Jedna Klempa zajumała.

Prokurator II: Co się wygłupiasz! Nie ma sprawy! Tornistry… he… dawaj akta.

Prokurator II: Że co?! Że Kempa?! Wiesz co, ty świnia jednak jesteś! Wiedziałem, że świnia, ale że aż tak?!

Prokurator I: Ale…

Prokurator: Że tam od Kaczora… ty sukinsynu… a byliśmy razem na wczasach w Bułgarii… ale ona rydzykowa jest!!!

Prokurator I: Ale…

Prokurator II: Won! Won!

Prokurator I: Zrozum…

Prokurator II: Won!

Prokurator I: (wychodzi)

Śpiewogra Druga

Osoby:
Ona
On

Ona: Wiesz co, ja już nie rozumię.
On: A co?
Ona: Że no chcą usunąć tego Donalda. Impiczment mu robiom.
On: A co? Mecz oglądam.
Ona: No wiesz, raz mówią Tramp, a raz Tusk.
On: Gupia jesteś. Musk. Elon Musk. Wiem, bo w elektryce robie.
Ona: Jej, misiu, ty to się znasz. I co, zrobią temu Elonowi impiczment?
On: No jawa. On jest wszystkiemu winien.

Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobisz?!

Wspaniałe nadeszły czasy, łezka kręci w oku;
Demokracją powiało, jak w wiadomym bloku:
Przepiękna sprawiedliwość dziś prawo nam zdobi.
Nie mamy pańskiego płaszcza – i co pan nam zrobisz?

Transplantacja diabelska – lekarz przy niej kradnie,
Więc nie leczy nikogo – działa Zbysiu składnie.
Trochę trupów przybędzie, lecz prawość się zrobi –
Nie mamy pańskiego płaszcza – i co pan nam zrobisz?

Ach! Antoni zuchwały! Wyśledził wybuchy
I na skrzydłach przy lotkach podejrzane ruchy:
Zamach Tuska wiadomy, że on trotyl drobił –
Nie mamy pańskiego płaszcza – i co pan nam zrobi?

Piękny też szef NIK-u – postawna persona;
Jak optymalizować – nauczona ona.
Dotąd nie wiadomo, co PISowi robi,
Nie mamy tego płaszcza – i co pan nam zrobisz?

Oto telewizja, paski jak z kreskówek;
Strawa to pożywna dla pokornych mrówek.
Prezes opromienion disco-polo zwłaszcza:
I co pan nam zrobisz, gdy nie mamy płaszcza?

Sztuczne łzy wylewa dla pisiej idei:
Się marszałek Karczewski bez willi rozkleił…
Patrzcie na Grodzkiego! Ten to się dorobił!
Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobisz?

Wyślemy gdzieś pisbeka, co zapłaci za to,
Że ten podły Grodzki robił za zapłatą.
Cel uświęca środki! Publicity robi…
Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobisz?

Machniemy też reformę. A jakże, po złości!
Czemu się mają pałętać rozsądne zaszłości?
Już się dwa roczniki biją o szkołę. Dlatego:
Ani się nam śni mieć coś z płaszcza pańskiego.

A kiedy zawadzisz pisim nieco na ulicy;
Zmielą, zaszczują, złamią – prawa to strażnicy:
Ktoś niby, że Seicento zdjęcia jakieś robił…
Nie mamy płaszcza pańskiego i co pan nam zrobi?

Wiekopomne reformy, głosowania wraz;
A więc zróbmy je w nocy i zamknijmy właz.
Opozycja nie wejdzie, dym lewacki robi,
Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan z tym zrobisz?

Och! To poseł Piotrowicz! Z nabytą rutyną
Ekstremistom głos zabrał, z czego już był słynął:
Nie będą lewaki komisji zawłaszczać!
Nic pan nam nie zrobisz, choć nie mamy płaszcza…

A oto pan premier! Chciałby Canaletto
Namalować nos ten – prosto od Gepetto.
Że nie lubią łgarstwa panowie i damy?
Ależ drogi panie! My płaszcza nie mamy.

O! Pyzata kukiełka! Skacze, porykuje;
Pociągnięcia sznureczków na dudzie swej czuje.
Konstytucja złamana? Nieprawda! A zwłaszcza:
Co pan nam zrobisz bez pańskiego płaszcza?

Bo my uchwalimy, że patriotycznie nadobna ustawa,
Która konstytucję tak bardzo szczęśliwie naprawia,
Iż już są dublerzy, którzy w Trybunale
Nie znajdą ci płaszcza wcale to a wcale.

A nie mogą go znaleźć, bo to sąd poważny,
A sama szefowa w obiad sprasza ważnych:
Prezes chce wyników, więc wyniki damy.
Czegóż więc pan chcesz, jak płaszcza nie mamy?

Że co?! Że sędziowie? Ach, przecież to kasta!
Mogą nam tu bruździć, choć czas piękny nastał?!
Czas kaganiec na mordy, bo my już ich znamy!
My przecież pańskiego płaszcza w ogóle nie mamy!

Mogliby pytać, liczyć, procesować;
Trudno by to – o zgrozo – Banasiowi schować;
A więc my im w mordy kagańca zadamy:
A niech się pytają, gdzie ich płaszcze mamy!

Sąd Najwyższy? Żarcik! W czym wyższy od Wodza?
Że się tak wynosi – wódz jest twardy w wodzach:
I chwyci sędziów za pyski, chomąta założy:
Nie mam pańskiego płaszcza, możesz się pan srożyć!

Że nie ma dziesięciu baniek w jakimś tam ABW-u?
Nie takich dokonywał Wódz w Srebrnej przelewów!
Znajdziecie wszak wyborcy wszystko w Caritasie,
Choć znaleźć już tego płaszcza już jakby nie da się…

Może więc pora kochani, bo wiosna nam idzie,
Darować im te płaszcze – a niech je jumają!
Idą już wybory, kolejne, o wstydzie!
I niechże w tych płaszczach chyżo sp… znikają.

 

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie