Świat Prawa i Sprawiedliwości

REKLAMA

„Mam w nosie 60 profesorów. Jestem za Polakami” – powiedział wiceminister pisowskiego rządu Janusz Kowalski. Tym wyznaniem półgłówek zdobył serce prezesa. Kaczyński jest mistrzem w ubieraniu byle czego i byle kogo w patriotyczne, narodowe wdzianko. Potrafi też przekonywać ludzi, że wcale nie chcą tego, czego chcą, tylko bardzo chcą czegoś, czego w ogóle nie potrzebują. Potrafi wmówić, że chcąc czegoś niepotrzebnego, ludzie dostępują jakiegoś wtajemniczenia, awansują do patriotycznej elity, stają się lepszym sortem obywateli. Tym sposobem dumnie wstajemy z kolan, szorując dupą po dnie.

Polityka nie jest dla Kaczyńskiego sztuką rządzenia państwem. Nie jest też demokratycznym działaniem, dążącym do zdobycia i utrzymania władzy. Polityka to dla Kaczyńskiego brutalna walka ze śmiertelnym wrogiem, którego trzeba za wszelką cenę zniszczyć. Wrogiem mogą być złe elity, zła Unia, złe prawo, zła opozycja… Nie warto pytać co to za walka. Jest nią zbiór wszystkich żalów, kompleksów i obsesji, które ten frustrat nazywa złem, a on jest przecież ucieleśnieniem czystego dobra. Tak siebie kiedyś określił. I nie żartował.

PiS stał się „Sektą Prawd Objawianych” przez prezesa, wyspecjalizowaną w tworzeniu nowej rzeczywistości. Tylko PiS ma monopol na prawdę. Każda odmienna opinia staje się kłamstwem, a jej głosiciel – wrogiem. I to nie wrogiem PiS, tylko Narodu – Suwerena. A rządzący są tego narodu najjaśniejszą reprezentacją. Reagują histerycznie, gdy ktoś nazwie ich rządem PiS, bo oni są wszak polskim rządem, wybranym przez Polaków. Tyle że Polacy nie głosowali za rządami bezprawia.

Dziś magister Ziobro, albo tenże Kowalski lub Fogiel – cymbał ledwie po maturze – mówią, że 60 wybitnych sędziów SN nie są dla nich autorytetami, a uchwała przez nich podjęta nie „ma mocy prawnej”. Taka buta i chamstwo jest wynikiem nie tylko głupoty, ale i pięcioletniego poczucia absolutnej bezkarności. Dlaczego nikt ich nie zapyta na podstawie jakich przepisów prawa, uznają uchwałę SN za nieważną lub bezskuteczną? Odpowiedź jest banalna – takich przepisów nie ma. Żaden poseł ani minister, nie mówiąc o cymbale, nie mogą swoimi wypowiedziami czy decyzjami unieważnić orzeczeń sądów. I żadne postanowienie sprokurowane przez Pawłowicz i Piotrowicza tego nie zmieni.

Kaczyński doskonale wie, że Polska przystępując do UE po długich sporach i negocjacjach przystosowała swoje prawo do prawa Unii. Wie też doskonale, że bycie członkiem UE oznacza rezygnację z części własnej suwerenności na rzecz rozwiązań wspólnych, zapewniających wszystkim obywatelom Unii takie same prawa i obowiązki. Jeśli więc Kaczyński z przydupasami dziś wrzeszczy, że obrona demokratycznego państwa prawa, to zamach na polską suwerenność, to łże, jak plugawe bydlę i szkodzi jej suwerenności właśnie. Za zamach na porządek prawny RP, Kaczyński winien stanąć przed sądem, a PiS zostać zdelegalizowany.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*