Nierząd nadzwyczajny

REKLAMA

Nierząd nadzwyczajny

Wesela nie będzie

Dziś wielu potencjalnych wyborców PiS zastanawia się nad tym, jak zorganizować w sytuacji obecnej święta wielkanocne. No jak to? – pytają bardziej religijni – Bez święconki? A roraty? A drogi krzyżowe i te uroczyste msze wielkanocne? Inni zastanawiają się, co z weselami. Czy zrezygnować z tradycyjnego weseliska na 150 osób? Jak z wielkiej rodziny i znajomych wybrać, żeby łącznie z obsługą było mniej niż 50 osób. Ograniczenia spowodowane zostały przez stan zagrożenia epidemicznego, a potem stan epidemii. Jakkolwiek byśmy tego nie nazwali, jest to stan nadzwyczajny, a nie normalny. Jeśli kupę nazwiemy różą, to przez zmianę nazwy kupa nie zacznie ładnie pachnieć. A co robi nasz nierząd nadzwyczajny?

Na dobrą sprawę ten stan epidemii odsłania jednoznacznie intencje partii Kaczyńskiego. Za wszelką cenę przeprowadzić wybory prezydenckie, póki Andrzej Duda ma wysokie notowania. A potem choćby i potop. Dlatego rząd wprowadza niekonstytucyjne zawieszenie różnych praw obywatelskich, zakazuje prowadzenie niektórych rodzajów działalności gospodarczej i przyznaje sobie prawo do dowolnego dysponowania obywatelami, a jednocześnie unika nazwania tej sytuacji stanem nadzwyczajnym (obojętnie czy stanem klęski żywiołowej, czy stanem wyjątkowym). Bo wtedy trzeba byłoby odłożyć wybory. A rządzący zdają sobie sprawę, że za parę miesięcy stracą wszelkie poparcie, nawet wśród swojego żelaznego elektoratu.

Maseczki na twarz

Prawdą jest to, co twierdzili przedstawiciele władzy. Maseczki są przydatne, by chorzy nie zarażali zdrowych. Zwykłe maseczki nie pomogą, jeśli to zdrowi je będą nosić, a chorzy nie. Jednak w Polsce maseczek i tak nie widać na ulicach, choć rzekomo rodacy masowo wykupywali je z aptek. Dlaczego? Bo maseczki mogą stygmatyzować, wzbudzać podejrzenia wobec noszących je osób, choćby miały zwykły tradycyjny katar. Dlatego właśnie rząd chiński nakazał noszenie maseczek wszystkim. I miało to sens. Jednak nasz rząd wolał się skupiać na samochwalnych i tromtadrackich deklaracjach, zapominając o przygotowaniu maseczek i innych środków ochrony, nawet dla lekarzy i pielęgniarek. Dziś wiadomo, że nasi południowi sąsiedzi nakazują noszenie maseczek wszystkim, ale oni je zapewnili. Nasz nierząd nadzwyczajny tego nie zrobił.

Państwo kościelne

Jeszcze parę dni temu biskupi zachęcali do uczestniczenia w kościelnych uroczystościach. Nawet po ogłoszeniu stanu epidemii szczeciński hierarcha Andrzej Dzięga publicznie oświadczał, że wierni nie powinni się bać święconej wody i przychodzić do kościoła. O ile państwo jednoznacznie zabroniło działalności kin i teatrów, choć również można byłoby sprzedawać poniżej 50 biletów i rozsadzać ludzi na widowni, to całkowicie odpuściło sobie wytyczne pod adresem Kościoła. A przecież ustawa o wolności wyznania i sumienia mówi jasno: Działalność Kościołów i innych związków wyznaniowych nie może naruszać przepisów ogólnie obowiązujących ustaw chroniących bezpieczeństwo publiczne, porządek, zdrowie lub moralność publiczną, władzę rodzicielską albo podstawowe prawa i wolności innych osób. To dziś martwy przepis, bo taca jest najważniejsza i rząd nie odważy się na zakaz odbywania publicznych mszy.

Polityka hejtu i fakenewsów

Od kilku dni w mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej wpisów udowadniających, że w 2010 roku mieliśmy dużo gorszą epidemię, niż w roku obecnym. Rzekomo rząd Tuska wszystko ukrywał, w tym liczbę zgonów. Ten fakenews powtarzają nie tylko anonimowe trolle, ale również wielu przedstawicieli drugiego i trzeciego garnituru pisowskich aparatczyków. Na pierwszej zaś linii w rozpowszechnianiu tych bzdur pozostaje, jak zawsze, TVP Info. Fakenewsy często powołują się na raport Głównego Inspektora Sanitarnego, licząc na to, że nikomu nie będzie się chciało czytać nudnych kilkudziesięciu stron. Tymczasem Raport mówi o epidemii zwykłej grypy, która faktycznie była wtedy potężna, ale przypadków zachorowań na nową A/H1N1 było tylko 218. Szukając w Wikipedii widzimy, że liczba zmarłych na A/H1N1 to 182 osoby, ale łatwo dojść do tego, że hasło edytowano zaledwie parę dni temu i wtedy zamiast liczby 2 pojawiło się 182. Poniżej są 3 screeny, aby zobaczyć dowody na manipulację wystarczy kliknąć po kolei na każdym obrazku, żeby powiększyć.


Cel jest prosty. Przeprowadzić wybory za wszelką cenę. Póki Andrzej Duda ma dobre notowania. A w tym celu należy pomniejszać obecną epidemię. A jeśli wyjdą jakieś brzydkie tajemnice, to wtedy użyć najstarszego argumentu tej władzy: „wina Tuska”. To nie jest rząd, to jest nierząd nadzwyczajny.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

2 Komentarze

  1. Propaganda TVP Info powoływała się również na artykuł w prestiżowym czasopiśmie „Lancet” napisany przez dwóch polskich lekarzy, którzy podważali dane podawane przez GIS.
    Ale w tym samym czasopiśmie napisano:
    Na całym świecie odnotowano 18 500 zgonów potwierdzonych laboratoryjnie w wyniku pandemii grypy A H1N1 w okresie od kwietnia 2009 r. Do sierpnia 2010 r.

    No i teraz kłania się brzytwa Ockhama. Jeśli na świecie liczącym w przybliżeniu 7,8 miliarda ludzi było 18,5 tys. zgonów to daje nam 2,37e-06, czyli ułamek zgonów. To samo wyliczenie dla Polski – 182 zgony na blisko 38 milionów ludzi daje nam 4,78e-06. Czy jest możliwe, żeby liczba zgonów dwukrotnie przewyższała średnią światową?

    Dla przykładu wiadomo, że nasza onkologia wlecze się w ogonie Europy i zgonów mamy więcej niż w innych krajach Unii. Ale nawet w tym przypadku, gdy jesteśmy w absolutnym ogonie, nie jest to dwa razy więcej zgonów. z porównań wynika, że zgonów na nowotwory jest u nas od 20 do 30% więcej niż na zachodzie Europy. Czyli u nas wskaźnik ponad 300 a tam od 225 do 275 (na 100 000 mieszkańców).

    A więc znany już nam pan Ockham każe miedzy bajki włożyć doniesienia o polskiej potwornej pandemii w roku 2009.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*