Tragiczne skutki wielkiej awarii Facebooka

REKLAMA

Janusz właśnie dodał szyderczy komentarz do wpisu swojego antagonisty, z którym codziennie kłócili się w grupie „Makaron muszelki jest lepszy niż świderki”. Radośnie wyszczerzył się pod wąsem, ale jego iPad wyświetlał wciąż kręcące się kółeczko… Nie był to jeszcze powód do niepokoju, bo łącze LTE z domowego routera nieraz miewało czkawkę. Ale na wszelki wypadek wrzasnął do siedzącej w kuchni żony:
– Grażyna, wyłącz tego Netflixa, bo mi Fejs laguje!
– Nic nie oglądam – warknęła Grażyna, która właśnie dodawała na swoim profilu piękne fotki interesującego talerza z sushi, doprawione inteligentnym komentarzem o work and life balance.
Po chwili do salonu niczym wiosenny orkan wpadła piętnastoletnia Monika w kusych koronkowych majtkach, wrzeszcząc wniebogłosy. Janusz dostrzegł córkę z niejakim zdziwieniem.
– A co ty tak dziwnie rozebrana jesteś. A ile w ogóle ty masz lat? Co tak krzyczysz?
Kółeczko na jego iPadzie dalej kręciło się niemrawo, a ostry jak żyleta komentarz nadal nie został przesłany do czeluści Facebooka.
– Jak to co! – wrzasnęła Monika. – Ty ojciec niczego nie ogarniasz. Instagram mi się nie ładuje.
Zrozpaczona podsunęła mu pod oczy ekran smartfona. Janusz tępo patrzył się i coraz mniej rozumiał.
– A co to jest instagram? I po co ci to?
– Jak to po co skamienielino? Influencerkom jestę. – prychnęła pogardliwie i poszła do kuchni. Po chwili rozległo się ciche pochlipywanie matki i córki.
Janusz, niecierpliwie puknął ekran iPada kilka razy, ale po chwili pojawił się tylko napis, że urządzenie nie może się połączyć ze stroną facebook.com. Zaniepokojony chwycił za telefon i zadzwonił do informatyka z firmy.
– Koleś! To jest istny armagedon – usłyszał z drugiej strony linii – Nie działa Facebook, Messenger, Instagram, ani nawet Whatsapp! – teatralnym szeptem relacjonował mu informatyk. – To jest jak potop, stary! Jeszcze godzina, dwie, a ludzie zaczną popełniać samobójstwa. Bez fejsa nikt nie przeżyje.
Janusz zbladł. Nerwowo zaczął potrząsać swym iPadem. W kuchni Grażyna już trzykrotnie zrestartowała laptopa. Monika rozpaczliwie usiłowała włączyć swój fanpejdż na smartfonie.
Tylko mały dziesięcioletni Karolek patrzył na swoją rodzinę z szyderstwem i pogardą znad ekranu swojego smartfona. Używał tylko Tik-Toka.

Kilka godzin później po ulicach miast biegali ludzie ze swoimi zdjęciami, zaczepiali przechodniów i z obłędem w oczach pytali:
– Lubisz to? Powiedz lubisz…

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*